Czy Wy też nieraz wątpicie w siebie? W siłę jaką w sobie macie? Boicie się, że gdy w życiu zacznie być za trudno nie dacie rady? Martwi Was, że jesteście za słabe bo szybko się wzruszacie, bo reagujecie emocjonalnie?
Czy może tylko ja tak mam? Albo miałam…
Wszystko zaczęło się w maju 2012 roku, gdy poznałam pewnego Pana, nazwijmy go Mr.R
Otóż Mr.R okazał się niezwykłym facetem, ale nigdy nie może być za kolorowo. Pan ten był po wielu ciężkich operacjach i jeszcze niejedna może go czekać w życiu. Okazało się, że niestety nieubłaganie kolejna się zbliża. Na „dzień dobry” związku życie już chciało nas doświadczać. Mr.R czekała operacja, miał jedną podobną, z której cudem wyszedł, ale niestety bez bólu się nie obyło… Przy poprzedniej doszło do przebicia płuca, osierdzia oraz serca, a dzięki temu spędził w szpitalu prawie rok. A jak może być przy tej? Czy też się tak nie skończy? Nikt nie mógł nas zapewnić, że historia się nie powtórzy. Tydzień przed operacją był cholernie ciężkim czasem, no bo jak wspierać drugą osobę, jak nie umie się samego siebie pocieszyć i myśleć, że wszystko się uda. Jednak staraliśmy się siebie nawzajem pocieszać. Operacja się udała, wszystko poszło dobrze, ale problemu niestety nie wymaże się gumką do ścierania. W życiu przeszedł już jakieś 8 operacji, nikt nie wie ile jeszcze nas czeka. Ta sytuacja i siła jaką on ma wiele wniosła w moje życie. Stałam się silniejsza, bo muszę być silna, bo chcę być silna dla niego, by go wspierać. Owszem wiedziałam wcześniej co przeszedł, co go bardzo zszokowało, po operacjach wygląda inaczej, ale właśnie takiego go kocham, z tymi bliznami, z jego doświadczeniem, bo dzięki temu zupełnie różni się od wielu facetów. Ale życie dalej nas doświadcza… Co chwile szpital, raz leży na serce, raz leży na płuca, ciągły stres, bo nieraz nie wiadomo co się dzieje, przez co mój organizm strasznie reaguje, zaraz chudnę, nie jestem w stanie jeść ze stresu, ale wiecie co? Właśnie to wszystko co przechodzimy sprawia, że jestem znacznie silniejsza, sprawia że odnajduje w sobie tę siłę. Pokłady siły, o których nie miałam pojęcia. I mimo, że nieraz jest tak ciężko, że zastanawiam się czy dam radę przez resztę życia z takim obciążeniem, to wiem, że chcę zostać jego żoną, że chcę go już zawsze wspierać i podnosić na duchu, dbać o niego, troszczyć się i być już tylko jego. To wszystko dlatego, że wierzę, iż razem zniesiemy wszystko. Dlatego nie wątpcie w swoją siłę, bo naprawdę jesteście w stanie znieść w życiu wiele. A co z tego, że wzruszacie się na głupim filmie, to tylko dobrze świadczy o Was, bo ukazuje Waszą wrażliwość ;)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz