28.10.2015

Mała część mnie


Dziś przychodzę do was z postem, w którym napiszę coś o mnie. Tak naprawdę niewiele o mnie wiecie, jakoś nie rozpisywałam się na ten temat. Za to dziś pokażę Wam nieodzowną część mojego życia czyli wolontariat i czynienie dobra w każdy możliwy sposób.

Od dwóch lat jestem wolontariuszką Fundacji Kocia Mama, wspieram ją na wielu płaszczyznach, z racji tego iż skończyłam Liceum Plastyczne, obdarowuję fundację moimi pracami, które następnie można kupić na aukcjach na allegro, wraz z mamą, koordynatorką jednej z Filli Fundacji, robimy różnego rodzaju prace, np. szyjemy torby z filcu,kocie legowiska, budki dla kotów, kocie zabawki. O samej fundacji napiszę Wam oddzielny post, bo jednak jak na jedne post opisanie mnie, a do tego pracy prawie 400 wolontariuszy to już za dużo ;) Z resztą kto by czytał tak długi wywód ;)
Wracając do tematu, staram się robić jak najwięcej dobrego, ratuje porzucone, wyrzucone kocięta, bezdomne koty, nieraz wstaje do nich co 3 godziny by je nakarmić, bo są na tyle małe, że trzeba je karmić butelką, nie ważne czy to noc, czy miałam szkołę/prace następnego dnia, poświęcam temu całą siebie. Robię prace plastyczne, prowadzę bazarek na facebook'u, wystawiam prace fundacyjne na różnych kiermaszach, nieraz poświęcając na to cały weekend, robię zdjęcia m.in. na lekcjach edukacyjnych, niejednokrotnie robię za mamkę porzuconym kociętom, czasem jestem pielęgniarką i ratuję chore kociaki, daje im podskórne zastrzyki nawadniające, leki, siedzę z nimi 24/7, byle tylko je uratować, nieraz niestety trzeba jechać je uśpić, bo ich stan jest tak kiepski, że nie przeżyją nocy, a szkoda by się męczyły i powoli umierały… Jednak będąc takim wolontariuszem trzeba być silnym, bo niejednokrotnie witamy się ze śmiercią i po wielu dniach, czasem tygodniach walki o zwierzaka niestety musimy go jej oddać, wiedząc że kres jego cierpień już dobiegł i ostatni raz odetchnie, ale już z ulgą. Staram się również działać na innych polach, nie tylko pro zwierzęcych, ale również ludzkich i nieraz moje prace przeznaczam na aukcje dla chorych ludzi. Chciałabym być również dawcą krwi i szpiku, ale niestety moja natura mi nie pozwala… Należę do osób szczupłych, którym niestety ciężko jest przytyć, choćby nie wiem jak się starali. Ale powiedzmy, że jestem na dobrej drodze, jeszcze jakieś 5kg i będę mogła spełnić i ten cel :) do tego zapowiedziałam już rodzicom i chłopakowi, że w razie wypadku i zgonu szpital ma zgodę na pobranie wszystkich możliwych narządów do transplantacji. Polecam Wam również rozważyć tę opcję, Wam po śmierci się to nie przyda, a możecie pomóc nawet 8-10 osobą. Naprawdę warto o tym pomyśleć, 8 uratowanych żyć za 1 stracone, czy to nie wyśmienita kalkulacja? Polecam zastanowić się trochę nad Waszym istnieniem,ja wierzę że jetem tu po to by czynić tyle dobra ile tylko mogę, by pomagać ile się da, a później oddać z siebie jak najwięcej, bo nie ma nic lepszego niż satysfakcja, że komuś się pomogło, niż uśmiech tej osoby, jej bliskich, wdzięczność. Tak samo jest ze zwierzakami, wiem to po swoich działaniach. Żadne zwierzę nie będzie Wam tak wdzięczne jak to które uratujecie, o które będziecie walczyć. Boli mnie, że tak wiele osób szuka we wszystkim zysku dla siebie, „Pomogę ci ale nie ma nic za darmo”, no po prostu powystrzelać. Pamiętajcie, że karma wraca. Wychodzę z założenia, że gdy czynimy dobrze, to to dobro wróci również do nas i rzeczywiście tak jest. 




Jejku ,a się rozpisałam, koniec wywodów, bo nie będzie Wam się chciało czytać… :P
A może jest jakiś temat, który chcielibyście żebym rozwinęła? Albo chcecie żebym o czymś napisała, ciekawi jesteście mojego zdania na jakiś temat? Czekam na Wasze propozycje :)

10 komentarzy:

  1. Bardzo fajnie, że starasz się pomagać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest tak wiele złych osób, że muszą być też takie dobre duszyczki, które robią wszystko co mogą :)

      Usuń
  2. Takie kotki trzeba zabierać i sie nimi opiekować <3

    Zapraszam na nowego posta ! ♥ OFFICIAL PATTY ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie mam jedno takie maleństwo, ok 6 tygodniowe, prawie nam odchodziło, ale udaje się je jakimś cudem wyciągnąć na prostą :) 2 dni było na zastrzykach podskórnych nawadniających i na paście wzmacniającej, dzisiaj już karmimy zupą-krem przez strzykawkę. Najważniejsze jest, że widać poprawę, jeszcze kilka dni i może się wyciągnie :)

      Usuń
  3. Hi!
    Loved this post, the photos was wonderful. I was charmed to meet your blog. It is beautiful, has great tips! I was very happy to meet you.
    I am already following. You can also follow?
    Kisses from Brazil! !!!
    http://viciadaporlivro.blogspot.com.br/

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz prześliczne włosy i kota też. :*

    Carewww910.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :*
      Teraz włosy mam nieco krótsze, ale niebawem znowu takie będą :)

      Usuń
  5. Świetny blog ;)
    obserwacja za obserwacje?
    http://dominikadabek96.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń