Hm..
Skąd taka nazwa na bloga? Taki nick?
Ano już wyjaśniam…
Jestem szczupłą blondynką, 164cm, która ma
jedne odwieczny problem… Za nic nie mogę przytyć. Katowałam się
dietami wysokokalorycznymi, jadłam po 3500kcal dziennie, ale mój
organizm przerabia to w tak zaskakującym tempie, że ledwo dobiłam
do 50kg a w ciągu miesiąca spadłam już na 48. Wiem,że wiele osób
by tak chciało, ale uwaga, nie jest to takie fajne… Zwłaszcza jak
chce się być dawcą krwi i szpiku. Niestety mimo najlepszych z
możliwych wyników krwi, nie mogę nimi być bo mam za małą wagę,
musiałabym ważyć 52kg, ale niestety nie mogę przebić 50kg.
Niestety mój organizm też kiepsko reaguje w sytuacjach stresowych i
tym oto sposobem w ciągu tygodnia potrafi spaść mi 1-2 kg.Ano już wyjaśniam…
Dlatego właśnie Filligranowa :) Mimo takiej wagi nie odstają mi kości, mam biust, pupe, jestem proporcjonalna, a wagę i taką przemianę materii musiałam po prostu zaakceptować :) Teraz tylko czekam, aż waga zacznie iść w górę, co jest dziwne jak na aktualne pojęcie o kobietach ;p
A może ktoś z Was też tak ma? Może jest nas tu więcej? Byłoby mi raźniej :)

Ciekawy pomysł na nazwę, przyznam szczerze :)
OdpowiedzUsuńDobrej Nocy! :)
http://fridayp.blogspot.com/
Dziękuję :)
UsuńWzajemnie :)